Udział cropmakerów w tworzeniu piktogramów

Sobota, 25 czerwca 2005 r., godz. 16:33:28
Razem z rosnącą każdego lata liczbą kręgów zbożowych w Polsce coraz istotniejsze staje się pytanie o udział w tym zjawisku cropmakerów (grupy osób zajmujących się mechanicznym wygniataniem kręgów w zbożu). Motywację i sposób działania tych ludzi najlepiej poznać na przykładzie ich działania w Anglii, gdzie zjawisko kręgów zbożowych występuje regularnie od ponad 20 lat, na znacznie większą skalę niż u nas i przy dużo większych środkach przeznaczonych na ich badanie. Być może ewolucja zjawiska kręgów zbożowych w Polsce będzie kopią tego co działo się wcześniej w Anglii.

Motywacje cropmakerów
  • Ze względu na motywację można rozróżnić trzy grupy cropmakerów :
  • "żartownisie", których celem jest wprowadzenie w błąd badaczy;
  • "artyści", którzy uważają tworzenie piktogramów za formę specyficznej sztuki;
  • "biznesmeni" dla których tworzenie piktogramów jest formą zarobkowania.
Żartownisie
Najbardziej znanymi z nich byli Doug Bower i Dave Chorley - uznawani za pierwszych cropmakerów.
W pewien letni wieczór 1978 roku obaj panowie spotkali się przy kufelku piwa w pubie "Percy Hobbs" rozmawiając m.in. o UFO. Doug, który mieszkał kiedyś w Australii wspominał po raz kolejny fascynującą go od lat historię, która zdarzyła się w okolicach byłego miejsca jego zamieszkania - w Tully w 1966 roku.
Tamtejszy farmer zajęty pracą na swojej plantacji usłyszał najpierw dziwny świst, a potem jego oczom ukazał się pojazd UFO w kształcie dysku, który uniósł się powoli w górę, przechylił się na bok i wystrzelił w powietrze z niesamowitą prędkością. Farmer czym prędzej uciekł do domu, a kiedy później nabrał nieco odwagi i wrócił w to miejsce ze swoim sąsiadem zauważył, że pojazd pozostawił po sobie charakterystyczny kolisty ślad w trzcinie. Przeprowadzone przez lokalne władze śledztwo nie przyniosło żadnych rezultatów. Nie potrafiono w racjonalny sposób wyjaśnić dziwnych śladów w trzcinie.
Kiedy Doug razem ze swoim przyjacielem opuścił pub i wracał do domu polną drogą, wciąż myślał o tej historii. Żałował, że podobne zjawiska nie zdarzają się w jego nowym miejscu zamieszkania. I właśnie wtedy wpadł na pomysł, że jeśli UFO "nie chce" wylądować w najbliższej okolicy, to on sam może spróbować upozorować takie lądowanie przez umiejętne wygniecenie śladów w zbożu. Od razu podzielił się pomysłem ze swoim przyjacielem, który przystał na wspólne przedsięwzięcie. Niedługo później zaopatrzeni w metalową sztabę służącą do ryglowania drzwi, Doug i Dave podjęli pierwsze próbę utworzenia takiego znaku w zbożu jaki widzieli na fotografii przedstawiającej miejsce po rzekomym lądowaniu pojazdu UFO w Tully.
Pierwsze znaki w zbożu utworzone przez Douga i Davea pozostały niezauważone, ale wraz z upływem czasu tajemnicze ślady w zbożu przyciągnęły uwagę najpierw okolicznych mieszkańców, a potem entuzjastów UFO. Niemal od początku ślady kojarzono z miejscem lądowania pojazdów UFO. Lata osiemdziesiąte były przecież okresem, gdy temat UFO znajdował się na czołówkach gazet. Doug i Dave bawili się w najlepsze aż do roku 1991, kiedy zdecydowali się ostatecznie na publiczne wyznanie, że to oni od kilkunastu lat tworzą kręgi na angielskich polach przy pomocy prostych narzędzi.
Trzeba w tym momencie wspomnieć, że nie wszyscy zgadzają się z opinią, że motywem Douga i Davea była jedynie zabawa. Jako powód podają, że w jednym z wywiadów Doug Bower oświadczył, że tak naprawdę inspiracja dla jego działań pochodziła z telepatycznego przekazu od obcej inteligencji. Znając jednak poczucie homoru Douga należy takie oświadczenia traktować z należytą rezerwą.
Doug i Dave doczekali się oczywiście swoich następców, których głównym motywem jest wodzenie za nos badaczy kręgów.
Artyści
W tym samym roku kiedy Doug i Dave przyznali się publicznie, że przez kilkanaście lat wygniatali w tajemnicy zbożowe kręgi, swoją działalność jako cropmakerzy rozpoczęli John Lundberg, Rod Dickinson, Wil Russel i Rob Irwing, którzy obecnie prowadzą najbardziej znaną w tej tematyce witrynę www.circlemakers.org. Ich pierwsza praca okazała się kompletną klapą, co nawet spowodowało, że zaczęli się zastanawiać, czy aby na pewno człowiek jest w stanie tworzyć takie piktogramy, do których autorstwa przyznali się Doug i Dave. Po kilku dniach okazało się jednak (ku ich kompletnemu zaskoczeniu i rozbawieniu) , że ich nieudane dzieło zostało zakwalifikowane przez badaczy jako autentyczny piktogram. To tylko ośmieliło grupę do kolejnych, coraz bardziej udanych prób.
W ich przypadku zabawa przerodziła się wkrótce w coś zupełnie innego. Tworzenie piktogramów ze względu na towarzyszącą im aurę tajemniczości i żywe zainteresowanie ludzi i mediów przerodziło się w nową formę sztuki. Bardzo ciekawie wypowiada się na ten temat John Lundberg. Uważa on, że tworzenie i późniejsze odwiedzanie kręgów przez ludzi to rodzaj misterium, w którym biorą udział oni - jako artyści oraz rzesze ludzi, którzy najczęściej dopatrują się w nich przesłania od obcej cywilizacji lub traktują je jak katalizator pozytywnej energii. Zdaniem Lundberga dla wielu ludzi zainteresowanych parapsychologią piktogramy stają się tymczasowymi "świętymi" miejscami mocy, gdzie ludzie zaspakajają swoje potrzeby duchowe. W obrębie piktogramu ludzie medytują, zadają sobie kluczowe pytania o swoją tożsamość, zastanawiają się nad swoim miejscem w kosmosie. John Lundberg zdawał sobie sprawę, że wiara ludzi w tajemnicę piktogramów nadaje ich specyficznej sztuce kluczowe znaczenie. Z tego względu, pomimo wielu próśb ze strony badaczy, nie zdecydował się nigdy wskazać, które piktogramy zostały stworzone przez jego grupę.
Biznesmeni
Od kilku lat tworzenie piktogramów stało się źródłem niemałych dochodów dla najbardziej biegłych w sztuce cropmakerów. Wszystko zaczęło się od filmów dokumentalnych realizowanych przez BBC. Dzięki nim można się było wreszcie naocznie przekonać, że bardzo rozległe piktogramy o niezwykle skomplikowanej geometrii, które z pozoru wydawały się niemożliwe do wykonania przez człowieka, tak naprawdę powstają w ciągu zaledwie kilku godzin (na ogół 2-4 godzin). Stało się to możliwe dzięki precyzyjnemu planowaniu piktogramów na papierze lub przy użyciu komputera - wszystko po to by samo wygniecenie zboża (kiedy cropmakerzy narażeni są na zdemaskowanie) trwało jak najkrócej.
Na biznesowym etapie działalności są obecnie cropmakerzy reprezentowani przez Johna Lundberga. Otrzymują zlecenia od prasy, telewizji i znanych firm i wygniatają zboże zgodnie z zamówieniem, np. w formie logo firmy.
Warto w tym miejscu zauważyć, że finansowe korzyści z pojawiania się piktogramów tworzonych przez cropmakerów czerpią również właściciele pól. Lundberg przytacza twierdzenie jednego z angielskich farmerów, który ujawnił, że opłaty pobrane przez niego za możliwość wstępu na teren piktogramu wielokrotnie przekroczyły straty poniesione w wyniku zniszczenia zboża.

Piktogram stworzony na zamówienie National Geographic przez grupę Johna Lundberga w 1994 Zdjęcie pochodzi ze strony http://circlemakers.org/natgeo.html


Stosunek badaczy do cropmakerów
Kiedy w 1991 roku Doug Bower i Dave Chorley przyznali się, że w tajemnicy przed wszystkimi wykonywali kręgi zbożowe przez ostatnie kilkanaście lat, badacze kręgów musieli ustosunkować się do ich roli w badanym przez siebie zjawisku.
  • Reakcja badaczy była trojaka :
    uznanie tajemnicy kręgów zbożowych za sprawę rozwiązaną,
  • potraktowanie oświadczenia Douga i Davea jako celowej dezinformacji,
  • skierowanie wysiłków na odróżnieniu "autentycznych" kręgów od tych wykonanych przez ludzi.
"Wielkie rozczarowanie - zagadka rowiązana"
W taki sposób komentowała oświadczenia Douga i Davea część badaczy. Wcześniej dominowało przekonanie, że kręgów nie może wykonać człowiek. Kiedy dwójka cropmakerów udowodniła, że piktogramy można wykonać przy pomocy prostych narzędzi niektórzy badacze przełknęli gorzką pigułkę, przyznali się do błędu i uznali, że tajemnica kręgów przestała już być tajemnicą. Dla innych badaczy rozczarowanie przyszło w późniejszych latach. Nawet wtedy, gdy liczono się już z działalnością cropmakerów, wierzono, że są oni w stanie wykonać tylko proste wzory. Nakręcone przez BBC materiały dowiodły, że ludzie są w stanie wygniatać w zbożu nawet najbardziej złożone piktogramy.
"To tylko dezinformacja służ specjalnych"
Takie stanowisko przybrała najbardziej ortodoksyjna grupa badaczy. Oświadczenia Douga i Davea uznano za celową dezinformacją w celu ukrycia rozmiarów ingerencji obcej cywilizacji w życie na ziemi. Takiemu poglądowi sprzyjało zachowanie samych cropmakerów, którzy nie chcieli potwierdzać, które konkretnie piktogramy były ich dziełem i nie byli skłonni prezentować swoich umiejętności w sposób publiczny. Ortodoksyjni badacze uznali więc, że tak naprawdę wykonanie piktogramów jest poza zasięgiem człowieka. O tym, że nie mieli racji przekonali się dopiero wówczas, gdy cropmakerzy rozpoczęli komercyjny etap swojej działalności i przebieg ich przebieg pracy na polach został zarejestrowany przez operatorów filmowych.
"Trzeba odróżnić dzieło cropmakerów od oryginalnego zjawiska"
Taka umiarkowana reakcja na oświadczenie Douga i Davea prezentowała trzecia grupa badaczy. Przede wszystkim zaakceptowali fakt, że ich oświadczenie było zgodne z prawdą i część kręgów z pewnością była ich dziełem. Zostało to zresztą potwierdzone w późniejszych latach, gdy Doug udowodnił swoje umiejętności tworząc piktogram przed kamerami BBC. Według opinii tej grupy badaczy tajemnica kręgów wciąż pozostała nierozwiązana. Zwracali oni uwagę na dwa fakty : po pierwsze nie wszystkie kręgi w latach osiemdziesiątych mogły być dziełem tej pary cropmakerów (ze względu na ich dużą ilość) i co ważniejsze - relacje dotyczące kręgów pochodziły także z okresu poprzedzającego rok 1978 (rozpoczęcie zabawy przez Douga i Davea). Badacze różnili się między sobą co do oceny jaka część kręgów jest "autentyczna", a jaka stworzona przez człowieka. Zgadzali się natomiast, że najważniejsza jest umiejętność ich odróżnienia, co jednak okazało się nie być wcale prostą sprawą. Po dzień dzisiejszy nie zdefiniowano jednoznacznie cech przy pomocy których ze 100% pewnością można odróżnić "autentyczny" piktogram od tego stworzonego przez człowieka.

Stosunek cropmakerów do zjawiska kręgów zbożowych
Z pozoru mogłoby się wydawać, że ludzie tworzący kręgi zbożowe nie odnajdują w tym zjawisku niczego tajemniczego. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana.
Na początku swojej działalności w charakterze cropmakera, w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych John Ludberg twierdził, że wierzy w naturalny (pierwotny) fenomen kręgów zbożowych i doszedł do przekonania, że jako twórca kręgów przyczynia się do rozpowszechniania tego fenomenu. Z tamtych czasów pochodzą bardzo interesujące relacje odnośnie obserwacji anomalii świetlnych w trakcie wykonywania piktogramów. Lundberg opisywał powtarzające się zjawiska dziwnych (krótkich i silnych) rozbłysków światła na polach i obserwacji niezidentyfikowanych kul świetlnych, których świadkami byli nie tylko cropmakerzy, ale także towarzyszący im w trakcie wykonywania piktogramów dziennikarze. Podobne zjawiska relacjonowane są również przez badaczy kręgów zbożowych.
Ciekawa jest również historia Petera Sorensena. Należał on do jednych z bardziej znanych badaczy kręgów, którzy byli przekonani, że za piktogramami stoi jakaś tajemnicza inteligencja. W pewnym momencie Sorensen ku konsternacji swoich kolegów przeobraził się z badacza kręgów w cropmakera. Ta przemiana wcale nie spowodowała, że przestał widzieć w piktogramach tajemnicę - w dalszym ciągu opowiadał o dziwnych światłach pojawiających się nocą nad piktogramami i o dziwnych odczuciach towarzyszących obecności wewnątrz piktogramu. Ukuto nawet teorię, że Sorensen został za sprawą naturalnego fenomenu podświadomie zainspirowany do tworzenia kręgów, co można przyrównać do zachowania głównego bohatera filmu Spielberga "Bliskie spotkania trzeciego stopnia", który obsesyjnie rzeźbił kształt góry, na której mieli się pojawić przybysze z kosmosu.
Z upływem czasu najbardziej znani cropmakerzy przestali jednak wspominać o możliwości istnienia oryginalnego fenomenu kręgów zbożowych i zaczęli głosić tezę, że wszystkie kręgi zostały stworzone przez człowieka. Przestali również zamieszczać relacje o dziwnych zjawiskach świetlnych obserwowanych na polach, które spotykały się z zainteresowaniem środowiska badaczy nieznanego. Powodem tego mógł być narastający konflikt z badaczami kręgów. Cropmakerzy spotykali się z zarzutami, że wchodzą bez pozwolenia na czyjąś własność i niszczą zboże, że celowo próbują dyskredytować autentyczne zjawisko kręgów, że przeszkadzają w badaniu oryginalnego fenomenu, a nawet że działają na zlecenie służb specjalnych itp. Doszło również do tego, że zaczęli otrzymywać maile z pogróżkami. Ten atak nie pozostał bez odzewu. W rewanżu cropmakerzy zaczęli podważać wiarygodność badań nad kręgami zbożowymi i nie chcieli, pomimo wielu nalegań, poinformować badaczy, które z kręgów były ich dziełem (wyjątek stanowiły kręgi wykonywane na zamówienie)

Zagadka kręgów zbożowych w świetle wiedzy o cropmakerach
Patrząc przez pryzmat działalności cropmakerów można się pokusić o trzy teorie dotyczące ich udziału w tworzeniu kręgów :
  1. Wszystkie kręgi zbożowe są dziełem cropmakerów, a dziwne zjawiska im towarzyszące (rozbłyski, kule świetlne, wpływ piktogramów na samopoczucie ludzi) to albo efekt autosugestii albo błędnie interpretowanych zjawisk naturalnych.
  2. Wszystkie kręgi zbożowe są dziełem cropmakerów, ale towarzyszące im anomalie są autentyczne. Za taką tezą przemawiają relacje najbardziej znanego cropmakera Johna Lundberga, który z natury jest sceptykiem i trudno go podejrzewać o fantazjowanie. Gdyby taka teza była prawdziwa należałoby szukać przyczyny zjawisk paranormalnych towarzyszących kręgom w nierozpoznanych dotąd zjawiskach fizycznych. Część badaczy usiłując wyjaśniać te zjawiska powołuje się na koncepcję tzw. energii kształtów. Są to jednak rozważania czysto teoretyczne, które w obecnej chwili nie mogą być potwierdzone naukowo.
  3. Część kręgów jest autentycznym fenomenem i stanowiła inspirację dla ludzi, którzy zaczęli je naśladować. Tu można dyskutować jaka ich część jest prawdziwa. Zdaniem najbardziej znanego badacza kręgów - Colina Andrewsa około 20% angielskich kręgów jest autentyczna - i to wcale nie te, które mają skomplikowaną geometrię (to efekt coraz wyżej stawianej sobie poprzeczki przez różne grupy cropmakerów), ale te o najprostszych kształtach. Colin Andrews upatruje przyczyn powstania "autentycznych" kręgów w unikalnym i nierozpoznanym dotąd zjawisku - wirze naelektryzowanego powietrza. Inni badacze skłaniają się ku twierdzeniu, że za tym zjawiskiem stoi inteligentna siła z kosmosu i piktogramy są formą przesłania dla ludzi.
Jedna sprawa nie podlega dyskusji. Rosnąca aktywność cropmakerów na angielskich polach została udowodniona. Potwierdzono również, że nawet najbardziej rozległe i skomplikowane znaki w zbożu mogą wykonać ludzie w stosunkowo krótkim czasie.
Na koniec można się zastanowić w jakim stopniu wiedzę o udziale cropmakerów w zjawisku powstawania kręgów zbożowych w Anglii można przenieść na rodzimy grunt. Przede wszystkim sami badacze kręgów zdają już sobie sprawę z obecności grup cropmakerów w Polsce i z faktu, że rosnąca każdego roku liczba piktogramów jest z pewnością związana z ich działalnością. Póki co można wykluczyć istnienie grup tak dobrze zorganizowanych jak ta Johna Lundberga, a więc odrzucić jedną z trzech wcześniej zdefiniowanych motywacji.
Należy podejrzewać, że rodzimy cropmakerzy mogą działać z dwóch pobudek. Pierwsza to chęć zabawy i "wprowadzania w maliny" badaczy, którzy w pierwszych latach nie mogli posiadać niezbędnego doświadczenia w ocenie pochodzenia piktogramów. Inna motywacja może mieć podłoże finansowe. Obecność kręgów zbożowych budzi duże zainteresowanie ludzi, co z czasem zostaje zdyskontowane przez lokalną społeczność. Wszędzie tam gdzie istnieje popyt z czasem pojawia się podaż. Trzeba więc zakładać, że cropmakerów można szukać również wśród lokalnej społeczności. W takim przypadku ich zadanie jest znacznie ułatwione ze względu na świetną znajomość terenu i znajomość sposobu działania badaczy w terenie.
Póki co cropmakerów w Polsce nie udało się przyłapać na gorącym uczynku. Sądząc po doświadczeniach angielskich są to jednak ludzie, którzy potrafią nie tylko projektować i tworzyć coraz bardziej skomplikowane znaki w zbożu, ale również obserwować sposób monitoringu pól przez badaczy i planować swoją akcję tak aby nie zostać przyłapanym na gorącym uczynku.
Jeśli wierzyć wiedzy i doświadczeniom Colina Andrewsa - najbardziej znanego badacza angielskich kręgów - kręgi zbożowe wciąż skrywają w sobie tajemnice. Rosnąca liczba piktogramów tworzonych przez ludzi wcale nie dowodzi, że prawdziwy fenomen nie istnieje. Być może to tylko ludzka przekora powoduje, że próbujemy sami dowieść umiejętności stworzenia czegoś za co odpowiedzialna jest jakaś nierozpoznana siła i tym samym dyskredytować zjawisko nieznane nauce.
Badacze kręgów usiłują wykluczyć możliwość tworzenia piktogramów przez człowieka nie tylko przez obserwację pól i próbę zarejestrowania momentu tworzenia piktogramów (czy to przez człowieka czy przez nieznaną siłę) ale także badając anomalie występujące wewnątrz piktogramów. Z pewnością cropmakerzy nie ułatwiają im tego zadania. Znacznie pokaźniejsze środki finansowe i dłuższy czas badań nad kręgami w Anglii wcale nie doprowadził do jednoznacznych rezultatów, choć z pewnością wyniki tych badań są interesujące (to już temat na odrębne opracowanie). Jedna rzecz jest pewna - zainteresowanie kręgami zbożowymi dowodzi z jednej strony jak wielkie jest pragnienie ludzi na kontakt z obcą inteligencją (spora część badaczy i ludzi odwiedzających kręgi łączy je bowiem z przekazami od kosmitów) oraz jak głęboko w naturze człowieka zakorzeniona jest skłonność do mistyfikacji, która utrudnia poznanie prawdy (mam tu na myśli działalność cropmakerów).
Bogusław Lebek
bmd@gazeta.pl

Artykuł dodał(a): Administrator
Czytaj również:
Naukowcy mówią poważnie o obecności kosmitów
16 października 2015 r.
Piktogram 20 km od Wylatowa
2 lipca 2015 r.
Zlot miłośników Wylatowa
18 czerwca 2015 r.
Agrosymbole: fenomen, który nie ma końca
15 czerwca 2015 r.
comments powered by Disqus
Ostatnio dodane galerie zdjęć - wszystkie galerie zdjęć tutaj . . .
Szopki Bożonarodzeniowe 2014
9 fot., 2015-01-06
Wylatowski kościół z lotu ptaka
8 fot., 2014-12-17
120-lecie OSP w Wylatowie
30 fot., 2014-08-30
110 lat OSP
67 fot., 2014-08-29
V Dni Wylatowa
37 fot., 2014-06-30
Kościół Parafialny w czasie renowacji
8 fot., 2014-04-23
Oficjalna strona internetowa miejscowości Wylatowo.
Copyright © 2002-2017 www.wylatowo.pl, all rights reserved. Design by Maciej Drelak.

Wylatowski RSS